Woda, woda nasza życiodajna embarassed

Koty to zwierzęta przystosowane do warunków suchych, ubogich w wodę, te żyjące na innych kontynentach nawet do warunków półpustynnych. Nasze mruczki nie żyją oczywiście w tak skrajnych warunkach, ale mają podobne przystosowania – dużą zdolność do zagęszczania moczu, „odporność” na odwodnienie; piszę to oczywiście w cudzysłowie, chodzi o to, że niekiedy odwodnienie wynoszące nawet 8% może nie dawać u kota objawów klinicznych. Niestety, są to również źródła naszych, a raczej naszych kotów problemów z układem moczowym, który nadmiernie przeciążony potrafi jako pierwszy poddać się upływowi czasu. W naturze koty pobierają większość wody z pokarmem, w naszych domach, karmione najczęściej karmami suchymi, są takiego źródła wody pozbawione.

Kot powinien przyjmować ok. 55 ml wody na kg masy ciała, dla 5 kilogramowego kota oznacza to dzienne spożycie ok. 250-275 ml wody, oczywiście nie musi to być w postaci wody jako takiej, ale również w spożywanym pokarmie. Jak ma się to do sposobu żywienia? Karmy suche to ok. 8% wilgotności, co oznacza, że w 100 gramach karmy suchej znajduje się 8 gramów wody, 8 ml z naszych 250. 5 kilogramowy nie zjada dziennie nawet 100 gramów dobrej, wysoko mięsnej karmy suchej. Musi więc wszystko uzupełnić pijąc wodę bezpośrednio z naczyń. Karma mokra dla odmiany to 82% wilgotności, czyli 82 gramy, 82 ml. Kot zjada dziennie znacznie więcej mokrego pożywienia niż tylko 100 gramów, co oznacza, że przy żywieniu jedynie karmami mokrymi prawie całe swoje dzienne zapotrzebowanie na wodę pokrywa w posiłkach. Nie znaczy to jednak, że możemy uznać, że zdejmuje to z nas obowiązek zadbania o właściwe nawodnienie naszego mruczka. Nie chodzi to, żeby wypijał tyle, żeby wystarczyło do przeżycia, ale żeby organizm był naprawdę dobrze nawodniony, a pęcherz wypełniany i opróżniany w miarę regularnie i nie za rzadko. Co więcej, nasze koty nie zawsze godzą się na taki styl żywienia, jaki by nam najbardziej odpowiadał. Nie zawsze mamy możliwości, żeby żywić je tylko „na mokro”, nie zaburzając przy tym fizjologii i etogramu kota w kwestii jedzenia, czyli bardzo częstych, małych posiłków. Efekt jest taki, że nasze koty najczęściej piją za mało. Co zrobić, żeby nasz kot pił jak najwięcej?

Kot jest miłośnikiem rytuałów, uwielbia swoje codzienne, wielokrotne obchody – naczynia z wodą powinny stać „przy ścieżkach”, tam, gdzie kot lubi się zatrzymać, żeby mógł napić się niejako „od niechcenia”. Musi ich być naprawdę dużo, i nie tylko na podłodze - kot buduje swój świat w 3D, i często najatrakcyjniejsze poziomy znajdują się nad podłogą. Dodatkowo powinniśmy zadbać o jak najszerszy wachlarz samych naczyń – od szerokich, płaskich mis, po wysokie, wąskie szklanki, poustawiane w rożnych miejscach, oprócz podłogi na parapetach, na jakimś lubianym przez kota meblu. Wiele kotów lubi pić bez schylania głowy, i najchętniej piją właśnie z takich wysokich, wąskich i szerokich naczyń, tutaj upodobania są bardzo różne. Koty uwielbiają tez „ruchomą” wodę, stąd zakupienie fontanny może okazać się bardzo pomocne w zachęcaniu kotów do picia. Nie trzeba obawiać się, że koty przyzwyczają się do tylko takiego „wodopoju” (ja się kiedyś bardzo bałam), bo przy różnorodności dobrze rozstawionych naczyń koty korzystają w trakcie obchodów z różnych „źródełek”. Należy natomiast przyjrzeć się poidełkom, bo niektóre fontanny cieszą nasze oko, ale okazują się zupełnie nieprzydatne z kociego punktu widzenia. Fontanna musi być prosta do rozebrania i umycia, tak naprawdę dobrze jest zapytać osoby doświadczone w temacie, które z zakupów okazały się przez koty zaakceptowane i lubiane.

Trzeba też pamiętać o umiejętnym rozstawieniu naczyń z wodą, tych stojących na podłodze – nie powinny być dosunięte do ścian (to samo zresztą dotyczy misek z jedzeniem). Koty uwielbiają mieć możliwość obejścia naczynia, i najchętniej piją po takim obejściu (to też rytuał!), ustawiając się twarzą, a nie plecami do pokoju (to dość logiczne z punktu widzenia poczucia bezpieczeństwa). Jeśli naczynie jest dosunięte do ściany, potrafią nie pić z niego w ogóle. Naczynie z wodą stawiamy najpierw na środku pokoju, jeśli kot z niego korzysta, jest duża szansa, że mu się podoba. Potem przesuwamy w różne inne miejsca, i łapiemy z kotem kompromis, czyli takie miejsce, gdzie on jeszcze pije, a my się już nie potykamy embarassed

Ostatnią uwagę chciałabym poświęcić kotom wiekowym, bądź chorym na jakieś schorzenia powodujące ból. Ustawienie wysokich naczyń z wodą jest wtedy absolutną koniecznością – dla kota starego bądź chorego schylenie się może być bardzo trudne, wywoływać ból, i taki kot będzie pił jedynie w sytuacji, gdy pragnienie będzie silniejsze od bólu, a to już stan poważnego odwodnienia. Pamiętajmy, że im mniej mokrego pożywienia jedzą nasze koty, tym bardziej musimy walczyć o jak największe spożycie wody. Ma to kluczowe znaczenie dla zdrowia układu moczowego naszych kotów. Dla niektórych, jak dla przedstawionego na filmiku na samym dole strony kota z wadą wrodzoną w postaci rozszczepu podniebienia, odpowiednio dobrane naczynie z wodą to być albo nie być.

Kocur brytyjski SC FAdo Agilis Cattus*PL DVM

 

Dorota Szadurska

Behawiorystka Centre of Applied Pet Ethology COAPE i Studium Kot 

Absolwentka Psychologii Zwierząt Polskiej Akademii Nauk

Absolwentka Pielęgnacji i Chowu Zwierząt Towarzyszących Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu

Członek Polskiego Towarzystwa Etologicznego PTEtol